Nazywam się Małgorzata Wołukanis i mieszkam w Białymstoku. Z wykształcenia jestem inżynierem , a z przeznaczenia jasnowidzem. Moja przygoda z energiami zaczęła się od momentu kiedy , na sylwetki ludzi zaczęły nakładać się obrazy aury (od 1996r.) i kolejne plany systemu energetycznego człowieka.
Ponieważ wcześniej negowałam istnienie takich zjawisk, z powodu mojego światopoglądu, było mi niezwykle trudno przyjąć do wiadomości, że to co widzę jest prawdą. Bardzo dokładnie sprawdzałam , czy to , co widzę pokrywa się z rzeczywistością. Po 15 latach pracy z tysiącami przypadków i analizowania budowy i działania systemu energetycznego ( i tu bardzo przydało się techniczne wykształcenie i logiczne, a nie magiczne analizowanie mechanizmów tworzących ten system), który jest jednocześnie naszą świadomością zaprojektowaną na najwyższe duchowe dobro , udało mi się odtworzyć wiedzę, o tym, jakie mechanizmy działają w naszym umyśle , świecie zewnętrznym i w naszym ciele.
Wszyscy jesteśmy zmuszeni pokonywać podobne problemy. Z biegiem czasu, gdy Ziemię obiegają oczyszczające ją energie, z ludzkich podświadomości wyrzucane są coraz to nowe partie negatywnych myśloemocji, powodując silne stany dyskomfortu fizycznego i psychicznego.
Wszystko co niesiemy w swoim wnętrzu i co ma inną wibrację niż Miłość i Światło ma formę pól , które w różnym stopniu blokują, działanie systemu energetycznego człowieka, co przejawia się na poziomie ciała różnego typu zaburzeniami. Te pola są jednocześnie negatywnymi przekonaniami i emocjami typu strach, agresja, niemoc, żal , itp., które tworzą nasze stany świadomości.
Dzięki, tym stanom doświadczanie życia na Ziemi nabierało głębi i barw. Jednakże, ilość pól we wnętrzu ludzi przekroczyła już, pewne normy graniczne, co grozi zniszczeniem gatunku ludzkiego. To, co oddziaływuje na nas, to cierpienie naszego rodu , które przejmowaliśmy do swojego wnętrza od momentu poczęcia aż do 7 roku życia.
Do czoła rodu, czyli do tych ludzi, którzy teraz żyją w ciągu 5 ? 6 najbliższych lat dopłynie fala cierpienia z okresu II wojny światowej zbierając swój plon w postaci fali chorób i silnych zaburzeń psychicznych oraz w postaci negatywnych wydarzeń w naszym kraju.
Jaka jest zasada zbierania pól , czyli cierpienia do swojego wnętrza ? Aby nie zbierać, proponuję przyjąć postawę suwerenności, szacunku dla doświadczeń innych osób, do momentu ich obudzenia się. Pola, które nosimy w sobie przejmujemy po członkach rodu i po ludziach , których kochaliśmy.
Pragnę podkreślić, że po każdym partnerze pozostaje w naszym wnętrzu cała jego rodowa informacja, czyli negatywne wzorce myślowe . Procesy zakochiwania się to przede wszystkim procesy uzdrawiania duszy jednej i drugiej osoby - tego, co jest w nich podobne. Zawsze tam , gdzie pojawia się energia Miłości chodzi o uzdrowienie duszy. Zawsze , gdy pojawia się energia Miłości zostanie wyrzucone z naszego wnętrza to, co nieharmonijne i będzie oddziaływało na ciało i świadomość i relacje między partnerami.
Jak uwalniać ze swojego wnętrza intensywne cierpienie, szybko, świadomie i precyzyjnie. Jak utrzymać relację miłości w związkach, gdy szarpią nami niezrozumiałe emocje. Na seminariach , które prowadzę w różnych miastach Polski, uczę metody ODPINANIA przyczyn zaburzeń fizycznych i emocjonalnych.
Uczę jak, uwalniać z wnętrza duże ilości pól. Jest to metoda, dzięki której członkowie jednej rodziny lub partnerzy mogą wzajemnie sobie pomagać. Gdy, np. choruje maleńkie dziecko na białaczkę, to jego rodzice, rodzeństwo i dziadkowie mogą poprzez siebie uwolnić przyczynę jego choroby. Kiedy chorują rodzice możemy tą metodą także im pomóc. Pracując tą metodą można uwolnić z wnętrza ludzi przyczyny WSZYSTKICH chorób fizycznych i emocjonalnych. Sama stosuję tę metodę do oczyszczania się z własnego cierpienia rodowego, i tego, co przejmuję w czasie pracy z ludźmi.
Jestem zdumiona pięknem i precyzją tej metody.
Przekazuję wam informację o moim istnieniu, o wiedzy , z której można skorzystać i pomóc sobie i swoim najbliższym. Pamiętajmy, że to, co zostanie po nas w rodzie, nasze cierpienie, stanie się schematem życia naszych dzieci. Czy tego dla nich pragniemy ?